Wolny, leniwy dzień

Dzień 3

Dziś już o godzinie 00:00 nie spałam (a może jeszcze...? Urok nocek w pracy), więc dosyć wcześnie zaczęłam. Choć później przez to spałam, czyli wyszło chyba na zero. Nocka była dość przyjemna, z napiwkami, więc jest goooood.
Potem spałam i tuliłam mojego najkochańszego mężczyznę-można tęsknić za sobą, mieszkając razem. Dlatego doceniam te drobne chwile. Ale już wkrótce urlop i 2 tygodnie razem! Trochę będzie do opowiedzenia po wycieczce.
Później mój dzień był mega leniwy, robiłam (prawie) tylko najpotrzebniejsze rzeczy. Fajnie jest móc tak czasami wyluzować. Tylko "jeście", posprzątanie po nim i książka. Taaak, nie byłabym sobą jakbym kolejnej nie zaczęła - choć tym razem jest poważna pt. " Cukier. Cichy zabójca", aby się pozbyć mego słodkiego uzależnienia - już drugi dzień bez niego.
Zrobiłam też kilka przydatnych rzeczy - poukładałam na półkach w kuchni i w sztućcach oraz zrobiłam kilka rzeczy na stronie dla Caju. Przypomniałam też sobie żeby tu zajrzeć.
I potrenowałam - dziś wypadało rozciąganko. 40 minutowa sesja Jogi dobra na ból pleców. W końcu stałam bez bólu, a paradoksalnie to on [ból] powodował, że tak długo zwlekałam z treningiem.
I było piękne słoneczko! Choć z okna wiało chłodem (jesień?), to było pięknie!
Btw nadal uwielbiam chabry, które namalowałam w naszej sypialni (zdjęcie robione telefonem nie oddaje ich uroku).

A co u Was się wydarzyło?

Komentarze