Weekendowo
Weekend to dla mnie czas odpoczynku. Razem z moim Mężczyzną staramy się przystopować i odpocząć. W tym tygodniu tym bardziej, ponieważ w tę sobotę wyjątkowo pracowałam (zazwyczaj tego nie robię). Dni te więc minęły wolno, ale jednocześnie szybko. Niestety. Zdarzyło się dużo dobrego! Oczywiście. Już opisuję.
Dzień 5
Zjedliśmy razem. Rozmawialiśmy, Zrobiliśmy razem zakupy. Oglądaliśmy/słuchaliśmy głupich filmików na YT. Głównie głupiutkich piosenek "Pink fluppy unicorn dancing on rainbow", czy "Coconut Song" (ryje głowę). Taki reset jest czasami potrzebny, nawet bardzo. Co prawda nie zrobiliśmy przez to kilku rzeczy, ale przez te kilka godzin siedzieliśmy, gadaliśmy i śmialiśmy się. A to chyba ważniejsze.
Dzień 6
Minął głównie pracująco i rozmawiająco. Szczególnie ważne jest rozmawiająco. Mieliśmy z Radkiem kilka istotnych spraw do obgadania. Bardzo istotnych. Mam nadzieję, że wszystko sobie wyjaśniliśmy. Bo rozmowa w związku jest bardzo ważna. (o tym później) Poza tym w tym dniu nie działo się zbyt wiele. Mogliśmy się dużo przytulać! Ale potem dość szybko padłąm spać.
Dzień 7
Tutaj nie ma zbyt wiele do powiedzenia, bo głównie byłam w pracy (8-18). Był to ciekawy, ale spokojny dzień. Bardzo fajny dzień w pracy, bezstresowy. Później się leniłam.
Tak właśnie mijają moje weekendy-lenistwo, rozmowy, odpoczynek. Jak nie pracuję w niedzielę, to się gdzieś wybieramy. Będę opisywać, ale w tym tygodniu nie ma czego.
Dzień 8
Dotarliśmy do dzisiejszego dnia. Niezmiennie-praca, ale zamieniłam się tak, że mogliśmy zjeść razem obiad i widzieć się chociaż 40 min. 40 min w ciągu dnia. Mieszkając razem - straszne! Dlatego trzeba celebrować te chwile razem.
Potrenowałam też Capoeirke, posprzątałam, załatwiłam kilka spraw - dziewczyny mają opiekę na naszą nieobecność. Pojutrze zaczynamy akcję Promocja we Włocławku. Spakowałam się na jutrzejszy wyjazd. Jest fajnie. Nawet słoneczko wyszło! i już 7 dni nie jem słodyczy. Od długiego czasu, udawało mi się na co najwyżej 3 dni (a potem 12 dni ciągu), więc to sukces.
A wracając do wcześniejszego dnia (6.).
Często ludzie mieszkając ze sobą popadają w rutynę. Na pewno muszą na nowo nauczyć się być ze sobą. I nie o obowiązki tu chodzi, ale raczej o rzeczy drobne, które robimy na codzień. Te drobne dla nas rzeczy, niezauważane wręcz, mogą być równocześnie pieruńsko mocno irytujące dla naszej drugiej połówki - to działa w dwie strony! Ważne jest żeby to wiedzieć i wypracować jakiś sposób.
Ale do tego potrzebna jest rozmowa.
Musimy ze sobą rozmawiać. O tym co leży nam na sercu. Mogą być to pierdoły, które wydają się mało istotne. Te drobnostki właśnie, skrywane głęboko na dnie duszy, potrafią wszystko zepsuć. Zniszczyć doszczętnie. Nastrajać negatywnie, pomimo tylu pozytywów wokół. A to jest złe.
Brak komunikacji jest zły.
Pamiętajmy o tym każdego dnia. Musimy rozmawiać, by żyć ze sobą w zgodzie. Rozmawiać, nie wykrzyczeć zarzuty, nie interesując się uczuciami drugiej osoby. W takiej rozmowie trzeba zarówno słuchać i być słuchanym. Tylko tak zaspokoimy wzajemnie swoje potrzeby.
PS. główne zdjęcie sprzed miesiąca.
PS. główne zdjęcie sprzed miesiąca.

Komentarze
Prześlij komentarz