Fiołek


Nadszedł kolejny dzień mojego blogowania. Pisać będę (w miarę) codziennie o pozytywach dnia bierzącego. Oczywiścia, tak jak wspominałam, ambitniejszy teksty będą się pojawiać, ale z trochę mniejszą częstotliwością. Ten dzień był bardzo pozytywny, więc przystąpię do jego opisu.

Dzień 2:

Budziłam się przy najlepszym mężczyźnie mojego życie, moim przyszłym mężu. Jest to rzecz niezwykła w ostatnich czasach ze względu na naszą pracę. Spędziłam z Nim także trochę czasu, mogliśmy porozmawiać i tuuuulić. Dużo dziś także zrobiłam, ale też dużo odpoczęłam, znajdując czas nawet na trening (na który musiałam pokonać wielkiego lenia). Na tymże treningu zrobiłam także mały krok do przodu w mojej capoeira, a postępy cieszą zawsze.Zakwitł też mi fiołek na piękny kolor, co widać na zdjęciu.

Komentarze