Wojownik
Dzień 47
5 z angola. Poezja. Spotkanie z Radkiem. Joga. Wojownik. 1,2,3. Endorfinki. Wysiłek fizyczny. Relaks.
Dzisiejsza joga była ciekawa. Miał być brzuch, ale wyszły nogi. Hmm... też fajnie :D Rozciągnięcie było, wszystko fajnie. W roli głównej pozycja Wojownika.
Wojownika 1, Wojownika 2 i Wojownika 3. Wstawię zdjęcia, jak znajdzie się ochotnio, by te zdjęcia zrobić. Słownie:
Wojownik1: rozkrok szerszy niż biodra, jedna stopa skierowana do przodu, druga do boku na zewnątrz (lekko zgięta), ręce rozłożone na boki, patrzymy za nogą skierowaną w bok, reszta ciała skierowana do przodu
Wojownik 2: jedna noga zgięta, druga z tyłu na palcach, daleko. Jesteśmy wyprostowani, ręce rownolegle do siebie w górze, odchylamy się do tyłu (ręce, głowa, tłów).
Wojownik 3: stoim na jednej nodze, ręce wyciągnięte do przodu, noga, która jest w powietrzu prosta do tyłu. Ręce i noga w powietrzu tworzą jedną linię.
W tych pozycjach, i kąta jakiegośtam, bolą mnie kolana. Z mojej winy, oczywiście. Myślę, że czas je w końcu wzmocnić. Więc dziś Wojownik nie tylko na Jodze, ale także we mnie-rozpoczynamy walkę z kolanami, mam nadzieję, że zakończy się rozejmem ;)
Komentarze
Prześlij komentarz