Rok 2015

2 miesiące temu napisałam tutaj pierwszego posta. Cóż. Nie pamiętam, czy to mówiłam, ale reguralnie to ja tu nie będę. Post pojawi się, gdy będzie czas ;)
Lecz nie o tym chciałam pisać. Chciałam podsumować wyjątkowy rok 2015. W zasadzie to nie wiem, od czego miałabym zacząć. Wszystko jest ważne i w jakiś sposób ze sobą powiązane. Spróbuję jakoś to poukładać, by miało sens.

Na początek więc to, co się działo dokładnie rok temu. Byłam w tym czasie na warsztatach w Poznaniu. Jedne z najlepszych warsztatów. Jeśli nie najlepsze. Dużo się nauczyłam, zyskałam dużo motywacji na kolejny rok pracy. Dzięki temu wyjazdowi jest moja reguralna nauka języka portugalskiego i nowe spojrzenie na trening (którego nie do końca potrafię wytłumaczyć). Gdy wróciliśmy 4 stycznia z warsztatów, rozpoczęliśmy naukę tego pięknego języka. W końcu tak jak należy. W tej chwili zostałam z tym sama, ale przez ten rok zdążyłam wyrobić sobie nawyk reguralnych lekcji i powtarzania słówek. Nauka języka portugalskiego to sukces. Pośrednio dzięki temu zaczęłam sobie ustalać tygodniowy harmonogram. Na dzień dzisiejszy mam swój plan tygodnia, w którym potrafię upchnąć szkołę, 5h dodatkowej matematyki, 1h polskiego, 2h chemii, min 2h portugalskiego, codzienne powtarzania słówek z angielskiego, niemieckiego i portugalskiego (od 30 min do godziny dziennie), 7h treningów na sali, 1h basenu, 1h sauny, codzienne ok 1h czytanie, odrabianie lekcji, czas dla mojego mężczyzny, obowiązki domowe typu zmywanie naczyń, sprzątanie, a nawet spanie 8h codziennie. Bez planu ni cholery, bym tego nie upchnęła. Harmonogram to sukces.
Najważniejszą sferą mojego życia jest Capoeira. Ten rok przyniósł wiele zmian na lepsze pod tym względem. Z pewnością jest postęp. Pod względem fizycznym i psychicznym. Coraz lepiej wykonuję ruchy, bardziej zwracam uwagę na technikę, ale też pokonuję strach, dzięki czemu uczę się rzeczy, których niedawno strach mi nie pozwał wykonać. Takimi ruchami są np stanie na głowie i przejście na mostek. Jest to pierwszy krok do wielu innych ruchów. Teoretycznie mały, ale tak naprawdę milowy. Rozwinęłam się także muzycznie. Postęp w Capoeira to sukces.
Dużym postępem było także dla mnie uwolnienie się z trującego związku. Oboje nie potrafiliśmy ze sobą współgrać i po prawie 4 latach bycia razem , w tym jakiś czas bycia obok siebie, wykonałam krok, którego przez długi czas bałam się wykonać. W tej chwili jesteśmy przyjaciółmi i dogadujemy się ze sobą milion razy lepiej. Oboje znaleźliśmy sobie osoby, z którymi żyje nam się bardzo dobrze. Z pewnością zakończenie tego związku odblokowało w nas wiele chęci do działania. Zakończenie trującego związku i rozpoczęcir nowego, wspaniałego, to sukces.
Podczas tego roku także bardzo dorosłam,spoważniałam, stałam się bardziej odpowiedzialna, nie zatracając przy tym wewnętrznego dziecka i szczęścia. Bycie szczęśliwym dorosłym to sukces.
W ciągu tych 365 dni pochłonęłam też wiele książek, a także dowiedziałam się wielu cennych informacji ze świata dot nauki, kultury oraz historii. Kształcenie to sukces. 
Ale nie samymi sukcesami człowiek żyje. Nie potrafię wytrwać w trenowaniu w domu (treningi aerobowe). Jest to moja zmora. Bardzo bym chciałam i powinnam (nadwaga), lecz jest to trudne dla mnie do zrealizowania. Tak samo jak niejedzenie słodyczy. Z pewnością nie jest to sukces. Niewytrwałość w ćwiczeniach i niejedzeniu słodyczy to porażka.

Podsumowując:
Sukces 6:1 Porażka
Czyli bilans dodatni. Jest dobrze.
Tym miłym akcentem małe cele na 2016:
1. Rozwój w Capoeira.
2. Rozszerzanie strefy komfortu.
3. Dalsza nauka języka portugalskiego i angielskiego.
4. Zdanie matury i zaowodowych.
5. Trening w domu - 1xw tygodniu, aeroby.
6. Niejedzenie słodyczy (pomijając weekendy).
7. Wyjazd na studia, zamieszkanie w innym mieście.
8. Pięlęgnowanie związku i miłości między nami.
9. Bycie szczęśliwą i uśmiechnięta.
10. Pisanie tu codziennie, co mnie spotkało miłego tego dnia.
11. Bycie dobrym człowiekiem i trenerką.
12. Uczenie się.
13. Cieszenie się z małych rzeczy.

Miła rzecz na dziś:
Wspólny dzień z przyjaciołmi. Wspólne śniadanie o 13. Czas spędzony z Radkiem.

Kocham życie!

Komentarze